Autostopowiczka cz.1
Jako przedstawiciel handlowy jednej z firm produkujących konserwy spożywcze nie miałem zbyt imponującej pracy. Dzień jak kazdy inny, przemierzanie setek kilometrów z notatnikiem i zamówieniami w sklepach,sklepikach i zapomnianych miejscowościach o których nawet mapy dawno zapomniały. Jednak właśnie to w jednym z takich wiejskich sklepików poznałem Kaśkę- poznałem tak jak się poznaje osoby z którymi łączą cię tylko sprawy zawodowe. Czy aby tylko to? Właśnie jechałem do niej zostało mi jakieś 20km wiejskimi pustymi drogami gdzieś między polami,lasami, bezdrożami z tej sielskiej atmosfery wyrwał mnie widok autostopowiczki ,która machała kciukiem z wymuszonym uśmiechem. Zatrzymałem się,dziewczyna bez zbędnej grzeczności wpakowała się do mojej Corsy.
-dzięki ,że zatrzymałeś się, stałam godzinę i nikt nawet nie przejechał tędy.
-Widzisz masz szczęście,że przejeżdzałem,
-fakt ,nie wiem jak Ci się odwdzięczę- odpowiedziała po czym szybko zamilkła
-Najlepiej zrób mi pałeczkę-dopowiedziałem sobie w myślach w międzyczasie oglądając bez zbędnej dyskrecji młodą dziewczynę;Miała około 17 lat, szczuplutka z czarnymi kręconymi włosami do ramion lekkim makijażem i pełnymi ustami,ogólnie niezły towarek opakowany w wiśniową bluzeczkę z wypiętymi cycuszkami,niżej minióweczka koloru czarnego i w tym samym kolorze pończoszki oraz kozaczki do połowy łydeczki.Jak to mówiło się u nas na podwórku - typowe popychadełko lub jednorazówka(piękna,efektowna, raz i żegnaj)
Oczywiście zaczeła się nudnawa rozmowa o tym co ja robię,typowe srutututu,które pominę-tak mineło piętnaście minut rozmowy,po której trzeba było przejść do sprawdzenia tego czy los uśmiechnął sie do mnie czy obejdę się tylko smakiem [Read more →]